Jestem...
Ja...
Jestem...
Demonem?
Tak, jesteś demonem.
Kim Jesteś?!
Jestem twoją drugą połową... Po twojej drugiej stronie. Żyję w twojej podświadomości.
Jak to?
Pamiętasz?
Co?
Twoje przebudzenie? Pamiętasz?
Tam gdzie się obudziłam?
Tak. Pamiętasz co było wcześniej? Co się stało zanim zginęłam? Zanim mnie zapieczętowano w tym drobnym ciele?
Nie, tylko urywki moich..., nie TWOICH wspomnień!
Tak... To MOJE wspomnienia.
Ale, dlaczego?!
Bo jesteś moim naczyniem. Jesteś tylko "pojemnikiem" mojego istnienia, ale teraz stanowimy jedno. Moim zadaniem było zabijanie, niszczenie, sianie zła. Zresztą, każdy demon ma w swej krwi mrok, wrodzone zdolności do zabijania. Mam do ciebie tylko jedno pytanie...
Tak..?
Po której stronie jesteś?
- Aa!
Przestraszyłam się..? Co to było? Sen? Podświadomość?! Mam to gdzieś!
- Mira! - usłyszałam brata wbiegającego do pokoju. - Co się stało? - pytał jak opętany.
- Nic mi nie jest. Po prostu miałam dziwny sen.
Sen? Czy to był sen?
- Jak się cieszę, że się przebudziłaś. - przytulił mnie. - Już myślałem, że zapadłaś w śpiączkę.
- Jak to?
- Spałaś 2 dni. - odpowiedział uchylając okno po drugiej stronie pokoju.
- Co się stało?
- Zemdlałaś. Jakiś wariat z tych Łowców cię zaczepił i ...
On wie... Wie kim jesteś. Spytaj go, śmiało.
- Matt... - zaczęłam.
- Tak?
- Ty wiesz, prawda? Wiesz kim jestem? Kim byłam? Co robiłam? - spojrzałam na niego.
Na jego twarzy wyrył się smutek, może i nawet przerażenie.
- Tak wiem. - odpowiedział.
- Opowiedz mi, proszę. - wstałam z łóżka.
- Poznałaś już Ereri? Twojego demona? - spytał.
- Tak... Mogę z nią rozmawiać nie tylko we śnie, ale i w mojej podświadomości, w której mogę się znaleźć w dowolnej chwili, jeżeli ONA tego chce.
- Dobrze... To tylko droga do całkowitego przebudzenia... - mruknął pod nosem, mając nadzieję, że nie usłyszę. A tu gówno! Wszystko słyszałam.
- Jakie "całkowite przebudzenie"?
- Jak ty...?!
Spojrzałam na niego wilkiem ze skrzyżowanymi rękoma na piersi i tupałam ostrzegawczo stopą.
- No tak... Słuch demona... Zapomniałem... hehe. - uśmiechnął się głupkowato z lekkim rumieńcem na twarzy.
- Wiesz. to nie jest dla mnie łatwe, ale muszę odejść. - powiedziałam z powagą. - Wiesz doskonale, że nie mogę tu zostać. Jeden z NICH mnie zdemaskował!
- Łowcy nie wierzą mu! - zaprotestował Matt.
- Ale ON jest dla mnie, dla NAS, mnie i Ereri zagrożeniem!
Zaraz... Czy ja właśnie..? Powiedziałam, że chcę JĄ chronić?
Nie wiedziałam, że z ciebie jest taka fajna laska. Naprawdę chcesz uciec?
Nie chcę by nas oddzielono! Jestem po TWOJEJ srtonie!!!!
- Czy ty...? Chcesz chronić tego demona? - spytał zaskoczony braciszek.
Serce mi stanęło.
- Tak, chcę. - westchnęłam.
Nagle ktoś zaczął dobijać się do drzwi.
Przez okno! Szybko!
Wzięłam rozbieg i wyskoczyłam przez okno zbijając szybę. Wylądowałam na drugim domku.
- Tam jest łapać ją! - krzyknął podpułkownik Den.
- Mira!? - usłyszałam chłopięcy głos. Odwróciłam się i spojrzałam w dół. Luc?! Patrzył na mnie tymi swoimi cierpiącymi oczami. Nie dowierzał.
- Przepraszam. - przeprosiłam i ukłoniłam mu się.
Usłyszałam strzały. Zaczęłam biec, uciekać w stronę Wolnego Terytorium. Słyszałam ujadania psów, które w dole podążały za mną. Gdy szereg domków skończył się zeskoczyłam na suchą ziemię. Mijałam uliczki. Ludzie spoglądali na mnie. Psy biegły za mną, a ich właściciele również. Strzelali do mnie z łuków, pistoletów i kusz. Z bocznej uliczki wybiegł mężczyzna i strzelił do mnie z łuku. Uchyliłam się. Strzała musnęła mój policzek pozostawiając na nim krwawy ślad. Mężczyzna przerażony nie mógł się ruszyć. Wtedy poczułam ruch Ereri w moim ciele. Demon wydostał się z mojego ciała i przeciął mężczyznę na pół swoimi pazurami. Przeskoczyłam krwawą papkę, a po chwili Ereri wróciła do mojego ciała.
I jak podobało się?
Może być, ale nie musiałaś go od razu zabijać!
To tak można?
Głupia!
Gdy wybiegłam po za granicę poczułam moc, która we mnie siedzi. Aura ciemności zawładnęła mną.
Zatrzymałam się na chwilę, żeby złapać oddech, chociaż wcale się nie zmęczyłam.
- Mira!
Ten głos...
- Lucas?! Co ty tu robisz?
Chłopak podbiegł do mnie.
- Uciekaj... - wyduszał.
- Co?
- Uciekaj! Nie wracaj tu! Ty, ty... demonie! - krzyczał rzucając we mnie kamieniami, których z łatwością unikałam.
- Luc... Ja - zaczęłam zakłopotana.
- Zamknij się!
Wzdrygnęłam się na jego słowa.
Zza mioch pleców wyszła Ereri, żeby przypatrzeć się chłopcu.
- Co ty robisz, Ereri?
Lucas wystraszył się demona.
- Co to jest?! - spytał przerażony i upadł na ziemię jak Ereri zbliżyła się do niego. Zasłonił się rękoma.
- Luc!!! - krzyknął podpułkownik, który dobiegł do nas z resztą zgrai.
-Puśćcie psy!
- Nie! - krzyknęłam.
- Jeżeli poszczujecie nas psami JA zabiję tego dzieciaka! - krzyknęła Ereri i podleciała do Luca. Złapała go za włosy. Podniosła go i przyłożyła ostry pazur do jego szyji.
- Czym jesteś?! - spytał przestraszony Den.
Ereri?
Przepraszam.
Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?!
Szczerze?
No.
Nigdy! Ahahahahah!



